Władysław Stanisław Rybicki

Biblia Życia 

Sierpień 2002 r.

POLSKA

 

Rozmowa z dr nauk med. i dr nauk psych. Władysławem S. Rybickim twórcą Nowoczesnej Medycyny Biologicznej i założycielem Międzynarodowego Instytutu Ekologii Człowieka (MIECz-a).

Proszę wyjaśnić termin Nowoczesna Medycyna Biologiczna.

  Termin ten zaistniał wówczas, kiedy to zaczynałem swoją samodzielną działalność medyczną w 1978 roku. I do tej pory okazuje się być trafnym, gdyż sprawdził się w moim praktycznym działaniu medycznym. Dlaczego medycyna biologiczna? Głównie dlatego, że to właśnie biologia jest nauką o organizacji ży­cia, a organizm ludzki to przede wszystkim organizacja narzą­dów i układów. Z takiego właśnie pojmowania organizmu i życia wywodzi się nazwa medycyna biologiczna. A ponieważ współczesna me­dycyna biologiczna w praktyce to synteza najnowszych odkryć i najnowocześniejszych technologii stąd używamy terminu Nowo­czesna Medycyna Biologiczna. Tymczasem medycyna akademicka, którą cenimy jako niezastąpionego partnera w obszarach np.: chirurgii, reanimatologii itp. poprzez mno­gość wąskich specjalizacji postrzega czło­wieka raczej jako sumę narządów i układów dlatego też nie potrafi skutecznie leczyć wielu cho­rób. Takie patrzenie na ludzki organizm jest sprzeczne z życiem, gdyż podstawą życia jest organizacja.

Organizm ludzki jest faktycznie super-organizacją, i jak w każdej dobrej organiza­cji powinien w nim panować porządek    i hie­rarchia. Trzeba podkreślić już na wstępie naszej rozmowy, że zasadniczą rolę w orga­nizacji ludzkiego organizmu pełni kręgo­słup. Pod tym terminem oczywiście rozu­miemy całość na jaką składa się jego część kost­na, więzadłowo-mięśniowa i nerwowa. Na­tomiast w akademickiej medycynie kręgo­słup jest traktowany jako oddzielny organ, którym zajmuje się neurologia i ortopedia.

W medycynie biologicznej wychodzimy z założenia, że kręgosłup bierze udział w każdej patologii. Kręgosłup bowiem po­średniczy w wymianie informacji między mózgiem a resztą ciała i odwrotnie. Jeżeli wystąpi blokada na jakimś poziomie kręgo­słupa to mózg nie jest w pełni informowa­ny o tym, co się dzieje i w związku z tym nie może podejmować obiektywnych decyzji. Te z kolei w drodze do wykonawczego organu ulegają przekłamaniu. Wszystko zależy od stopnia blokady i czasu jej trwania. W skrócie rzecz ujmując, tak właśnie po­wstaje proces chorobowy.

 

Czy każdy proces chorobowy zaczyna się w ten sposób?

Każdy proces chorobowy zaczyna się od blokady informacyjnej (a jednocześnie i energetycznej) w kręgosłupie. Ten mechanizm jest święty i powszechny dla każdej choroby. W medycynie biolo­gicznej dociekamy właśnie przyczyn choro­by, natomiast medycyna akademicka zaj­muje się raczej objawami, choć czasami te sprzeczności można i należy godzić.

 

Gdzie Pan szuka inspiracji do tworzenia założeń Nowoczesnej Medycyny Biologicz­nej?

Cywilizacja na przestrzeni tysięcy lat dopracowała się fantastycznych metod diagnozowania i leczenia. Dlatego też Nowoczesna Medycyna Biologiczna korzysta z tej spuścizny poddając nowoczesnej „obróbce” stare filozofie i praktyki medycz­ne, które wytrzymały próbę czasu. Nowoczesnej – w znaczeniu wykorzystania najnowszych odkryć i technologii. Na przy­kład kręgarstwo, które już w starożytności było fantastycznie rozwinięte. Co ciekawe, również podstawą medycyny Słowian była terapia kręgosłupa a raczej terapia poprzez kręgosłup. Potrzeba zaś uwzględniania roli kręgo­słupa w każdej patologii wynika wprost z anatomii i fizjologii człowieka. Z tym faktem nikt, kto zna choć trochę anatomię, nie powinien dyskutować. Rola kręgosłupa jest prawem a nie ewentu­alnością. Wyraził to już Hipokrates w swo­im lekarskim kodeksie: “Jeżeli znajdziesz chorobę zacznij od kręgów”. To podejście wykorzystuje współczesne kręgarstwo działające pod nazwami:  hiroprakty­ka, hiroterapia czy osteopatia. Niestety od początku, kiedy nowoczesne kręgarstwo za­częło swoje istnienie, nie znalazło ono ak­ceptacji w medycynie akademickiej. A szko­da, ponieważ jedni od drugich mogą się wiele nauczyć. Jestem jednocześnie leka­rzem i kręgarzem i w związku z tym nie mam w sobie tego rodzaju konfliktów. Bę­dąc studentem medycyny w Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi intensywnie uczyłem się sztuki kręgarstwa w oparciu o dostępną wiedzę z zakresu anatomii czło­wieka. W Akademiach Medycznych uczy się studentów anatomii “martwego człowie­ka”, natomiast ja mówię o znajomości “dy­namicznej anatomii”, którą stosuję w mojej terapii. Podejście to wynika być może i z rodzinnych tradycji. Bowiem mój stryj, dr n. med. Czesław Rybicki, który był swego cza­su cenionym naukowcem w Katedrze Ana­tomii Prawidłowej AM w Łodzi również za­stanawiał się dlaczego człowiek jest zbudo­wany tak a nie inaczej i co z tego wynika.

   Zatem równolegle studiowałem dwa sys­temy medyczne: tradycyjny i niekonwen­cjonalny a w nim m.in. zielarstwo, wodo­lecznictwo, homeopatię i oczywiście krę­garstwo.

   Relacje między kręgosłupem a wnę­trzem, które są zawsze szokujące dla kla­sycznego lekarza, rozpoznałem bardzo wcześnie a w praktyce sprawdziłem, kiedy miałem zajęcia i staż na pediatrii. W przy­padku dorosłego człowieka, który posiada określoną historię życia i procesów choro­bowych, trzeba być mistrzem, żeby odczy­tać relacje między kręgosłupem a wnę­trzem. Natomiast dziecko jest klasycznym i niezakłóconym przykładem relacji ­między nimi. W przypadku dziecka relacje między kręgosłupem a wnę­trzem są czyste. Każde dziecko, które było przyjmowane na oddział, badałem na po­czątku pod kątem kręgosłupa i na tej pod­stawie wyciągałem wnioski diagnostyczne. Z mojej praktyki wynikało, że rzadko kiedy się myliłem. Muszę powiedzieć, że byłem zdumiony prawidłowością moich diagnoz.

 

Czy studiował Pan zdjęcia rentgenow­skie kręgosłupów badanych przez Pana dzieci?

Zdjęcie nie pokazuje subtelności na jakich mi najbardziej zależało. Badanie przeprowadzałem wyłącznie manualnie. Kręgosłup jest żywą strukturą, której nie ocenimy posługując się statycznym radio­gramem. Kręgosłup jest Biblią Życia, w której wszystko jest napisane, ale trzeba umieć w niej czytać. Wszystko, czego nega­tywnego doświadczamy w życiu, zapisuje się w kręgosłupie w postaci blokad energo­informacyjnych, które to dopiero stają się bezpośrednią przyczyną choroby. I tak np.: oka­zuje się, że infekcja jest skutkiem a nie przyczyną choroby. Przyczyny szukamy stu­diując kręgosłup.

 

Bardzo nowatorsko brzmi teza, iż np. in­fekcja nie jest przyczyną choroby, a jedynie jej skutkiem. Jak należy rozumieć tę tezę?

Przyczyną infekcji jest osłabienie pew­nych pasm energetycznych związanych – tak jak wszystko – z kręgosłupem. Dobrzy mikro­biolodzy powtarzają, iż “mikrob jest niczym, wszystkim jest pożywka”. Organizm sprawny energetycznie, czyli taki w którym wszystkie pasma energe­tyczne funkcjonują  jak należy, nigdy nie padnie ofiarą infekcji. Dopiero osłabie­nie pola energetycznego stanowi „zaproszenie” i pożywkę dla mikrobów. To one dostosowują się do pożywki! Infekcja jest następstwem takiego stanu organizmu, który czyni z niego pożywkę sprzyjającą rozwojowi określonych mikrobów. Wszystko chce żyć i szuka dla siebie określonego środowiska. To jest prawo życia! Dotyczy ono również mikrobów. Nie one zatem są przyczyną wszystkiego złego. To padający ich ofiarą makroorganizm swoim negatywnym stanem zaprasza je niejako a nawet zmusza do tego co nazywamy infekcją. W ten to właśnie sposób m.in. mikroby są testem jakości naszego nie tylko biologicznego stanu zmuszającym nas do większej troski o wyższą jakość naszej egzystencji. Jaką? To pytanie nie tylko dla biologów ale i filozofów! Wróćmy jednak „na ziemię”. W kontekście zatem naszych rozważań inwazja mikrobów jest jednym ze składników epidemii bądź infekcji a nie ich główną przyczyną. I tak np.: wirus grypy ulega szeregu modyfikacjom i co roku atakuje w nowej for­mie miliony ludzi. Jednak na grypę choruje tylko ta część populacji, która ma określone luki w strukturze energetycznej. Jeżeli nato­miast wszystkie pasma energetyczne pracują na odpowiednim poziomie, to infekcja nie ma prawa wystąpić. Dlatego też, znając tę prawidłowość można obliczyć korekcyjną modulację dla każdej epidemii, która jest jakby dyżur­nym parametrem przeciw infekcjom w okre­ślonym czasie i rejonie tzn. w konkretnym czasie i w konkretnej przestrzeni. I w ten sposób nieoczekiwanie szybko doszliśmy do naszej głównej syntezy i praktyki medycznej którą nazywamy Dostrajaniem do Praw Czasu i Przestrzeni. W tym to kontekście dla każdej konkret­nej infekcji bądź epidemii można obliczyć charak­terystykę energetyczną tego zjawiska i przewidzieć kogo wirus (lub inny mikrob) może zaatakować w określonym czasie i przestrzeni. Jeżeli przyjdzie do nas przebywający w tym czasie i w tym rejonie a przeziębiony bądź zainfekowany pacjent wykonujemy zabieg korygujący jego osłabione pole energetyczne  przy użyciu tej modulacji. Po jednym lub po kilku zabiegach pacjent jest zdrowy. To oczywiście zależy od tego na jakim etapie choroby zaczyna przyjmować zabiegi. Jeśli zaś w czasie epidemii jeszcze zdrowy będzie korzystał z zabiegów – nie zachoruje!

 

Czy takie postępowanie dotyczy każdej choroby wirusowej, np. żółtaczki?

Wirus żółtaczki, jak każdy inny wirus, szuka pożywki i możliwości rozwoju dlatego nie każdy człowiek, który zetknie się z wirusem zachoruje. To wszyst­ko zależy od człowieka. Jeżeli ma on luki energetyczne to z całą pewnością zagroże­nie chorobą niepomiernie wzrasta.

My oceniamy człowieka w kontekście przyczyn choroby. Posiadamy sys­temy diagnostyczne, które wprowadzają nas w sferę tych przyczyn. A jakie są przyczyny choroby? W zasadzie są to trzy grupy przy­czyn, natomiast chorób są tysiące. Pierwsza przyczyna to innymi słowy wrodzona cha­rakterystyka organizmu. W naszej Formule funkcjonuje system, który nazywa się CMB-BASIS. System ten opiera się m.in. na rozpoznaniu stanu systemów adaptacyjnych organizmu.

 

Co dzięki temu systemowi można ustalić?

Przede wszystkim ustalamy tzw. pierwszą przyczynę, czyli określamy, jakie obszary organizmu są osłabione już w jego wrodzonej budowie. Innymi słowy rozpoznajemy jego genetyczne skłonności. To również jakby jego biologiczne nazwisko na całe życie. Ozna­cza to m.in. i wyjaśnia dlaczego podatność na choro­by jest różna dla każdego człowieka. Jaka? Właśnie to badanie udziela nam odpowiedzi. Bada­nie CMB-BASIS opiera się na analizie tętna, która była podstawą diagnostyki medycyny chiń­skiej. Obróbki wyników badania tętna dokonuje u nas komputer. Mamy tu więc do czy­nienia z typowym dla Nowoczesnej Medycyny Biologicznej połączeniem a raczej syntezą starej medycy­ny z nowoczesnymi narzędziami i metodami. Dzięki temu badaniu uzyskujemy również sze­reg danych fizjologicznych w kontekście energetycznego stanu organizmu.

My cały czas mówimy o energetyce orga­nizmu. Póki co, w medycynie akademickiej obowiązuje paradygmat biochemiczny, stąd taka pozycja firm farmaceutycznych. Jednak życie, jak powtarzał prof. Włodzi­mierz Sedlak, to “zszycie dwóch metaboli­zmów: bioenergetycznego z biochemicz­nym, z dominacją tego pierwszego”. Przy­szła zatem pora na nowy paradygmat w medycynie – paradygmat energetyczny!

 

A więc, pierwsza przyczyna jest de facto naszą piętą achillesową…

Tak – można tak powiedzieć. My idziemy jednak kilka kroków dalej. Nie tylko mówimy pa­cjentowi, jaka jest baza jego obecnych i ewentualnie przyszłych problemów zdro­wotnych ale na podstawie tej wiedzy budujemy skuteczny program leczniczy i pro­filaktyczny, który zapobiegnie rozwojowi ciężkich schorzeń w przyszłości.

Może sięgnę teraz do praktyki. Przykła­dowo, kiedy pierwszą przyczyną u danego pacjenta jest układ oddechowy. Dla nie wta­jemniczonego taka informacja nie jest zbyt wiele warta, natomiast w rzeczywistości jest bezcenna. Dla nas oznacza to, iż układ od­dechowy danego pacjenta nie wywiązuje się ze swoich zadań wobec całego organizmu. Upraszczając można powiedzieć, że ten człowiek źle oddycha. Oddychanie to dwufazowa funkcja: wdech i wydech. Złe wdychanie oznacza deficyt tlenu, a złe wydy­chanie oznacza nagromadzenie szkodliwych toksyn. Jeżeli pacjent źle wydycha, to z cza­sem dochodzi do przeciążenia trzustki, ne­rek, jelita grubego a u kobiet jeszcze układu rodne­go.  I można np. powiedzieć, że u kobiety ze słabą funkcją układu oddechowego prawdo­podobieństwo rozwoju mięśniaków macicy wynosi około 90%. Możemy tę prawidłowość udowodnić na podstawie naszych statystyk.

Bardzo dużo problemów obserwujemy u ludzi, u których osłabionym obszarem jest trzustka i śledziona, ponieważ ich pod­stawową funkcją jest dystrybucja energii w ramach organizmu. Mogę powiedzieć, że osoby z dysfunkcją tego układu są kandy­datami na problemy gruczołowe. Uprasz­czając, można powiedzieć, że bazą przyczynową np. guzów piersi jest trzustka.

 

Osłabienie jednego układu pociąga za sobą osłabienie innych układów?

Z całą pewnością. Aby znaleźć prawdzi­we przyczyny choroby badamy człowieka ca­łościowo analizując równocześnie relacje między poszczególnymi funkcjami i układami w kontekście praw energetycznych. Jest to zasada medycyny biologicznej. I tak np.: jed­nym ze świętych praw w naszym kosmicznym otoczeniu jest prawo parzystości: mężczyzna-kobieta, Ziemia-Księżyc, etc. Prawem ży­cia jest parzystość. To prawo funkcjonuje również na poziomie budowy organizmu. Narządy pozostają ze sobą w relacjach pary. W każdej parze funkcjonuje narząd strate­giczny, bez którego nie można żyć oraz na­rząd ochraniający go, który to pierwszy pada ofiarą choroby. Dla przykładu w parze z płucami funkcjonuje je­lito grube. Wiele chorób jelita grubego ma zatem przyczynę w płucach, np. wrzodziejące zapa­lenie jelita grubego, które w akademickiej medycynie jest jednostką nieuleczalną. I nie może być! Jeśli bowiem pacjent ma problemy z wydy­chaniem toksyn to rolę płuc w pewnym sen­sie przejmuje jelito grube i w efekcie pada ofiarą. Co zatem leczy w tym przypadku me­dycyna biologiczna? Oczywiście, że płuca!

 

Już znamy pierwszą przyczynę powsta­wania schorzeń. Mówił Pan o trzech przy­czynach. Jakie są kolejne?

Druga przyczyna a raczej druga grupa przyczyn to jest w skrócie to, co człowiek sam “narozrabiał” w swoim życiu nieza­leżnie od tego, co “zafundowali” mu rodzi­ce. W przypadku drugiej przyczyny mamy do czynienia z następstwami negatywnych wyda­rzeń, doświadczeń i przeżyć, które zaistniały w naszym życiu. Wspólnym zaś mianownikiem wszystkich ne­gatywów, których w życiu doświadczamy, jest blokowanie przepływu energii i informacji w kręgo­słupie. Co interesujące, że jest to wspólny mianownik dla wszystkich negatywnych wpływów niezależnie od ich natury. Mogą to być wpływy natury fizycznej jak urazy, toksycznej jak zatrucia, infekcyjnej, psychicznej itd. Wszystko co człowiekowi szkodzi zawsze pośrednio czy bezpośrednio doprowadza do powstawania blokad w kręgosłupie.

Szczególną uwagę warto zwrócić na to jak psychika wpływa na powstawanie blokad w kręgosłupie. W tym przypadku psychiczne wpływy i przeżycia powodujące blokady to głównie te, które wynikają z naruszania Uniwersalnych Kosmicznych Praw (niezależnie od tego czy je znamy czy nie) oraz te, które my subiektywnie uważamy za negatywne. Jest zatem nadzwyczaj ważne aby człowiek nauczył się Uniwersalnych Praw oraz pozytywnego reagowania na różne życiowe sytuacje. Tylko takim sposobem nie będzie doprowadzał do powstawania i utrwalania blokad w kręgosłupie, które są – jak już wiemy – warunkiem powstawania chorób.

Jak jednak wykrywać i jak postępować z blokadami, które już zaistniały? Bez ich bowiem wykrycia i usunięcia człowiek nie może uwolnić się od zaistniałych już negatywnych psychicznych jak i fizycznych następstw  swojej przeszłości.

Kiedyś do badania kręgosłupa musieliśmy mieć zdolności manualne, teraz dysponu­jemy systemem CMB-N-A-S-A, który precyzyjnie odczytuje blokady w kręgo­słupie. Dzięki temu badaniu mamy wie­dzę, jakie narządy mają lub będą miały problemy.

 

Czy istnieje sposób na znoszenie blokad w kręgosłupie?

Na szczęście kręgosłup jest strukturą dynamiczną i jeżeli w porę blokady są zdiagnozowane, to potrafimy je usuwać. Jak już wspominałem, jesteśmy istotami parzy­stymi: jest czas aktywności i czas odpoczyn­ku. I tak zwykły sen jest ważnym okresem auto korekcji blokad, które zaistniały w cią­gu dnia. Jest to jedna z jego najważniej­szych ról! Jednak współczesna cywilizacja narzuca nam takie przeciążenia organizmu i w konsekwencji blokady kręgosłupa, których sen nie jest już w stanie w pełni zniwelować. Dlate­go musimy sięgać do specjalnych technik leczniczych, które potrafią te blokady eliminować. Na takim właśnie m.in. działaniu opiera się skuteczność Nowoczesnej Medy­cyny Biologicznej w naszej Formule.

Nigdy dość przypominać, że rola kręgo­słupa jest prawem! Człowiek nie ma prawa być chorym, jeżeli kręgosłup jest w porząd­ku. Stanie się to tym bardziej przekonywu­jące, kiedy zrozumiemy jeszcze jedną i naj­mniej znaną rolę kręgosłupa. Mam na my­śli jego kosmiczno-energetyczną rolę! Aby to zrozumieć musimy sięgnąć nieco głębiej mianowicie do energii.  Co to jest energia życia, skąd ona pocho­dzi? Okazuje się, że w starożytności wszystkie metody lecznicze opierały się na zaufa­niu do energii życia, która pochodzi z prze­strzeni wokół nas.

 

Czy w tym miejscu wkraczamy już w teorie astrofizyczne i religijne?

Tak. I właśnie w tym punkcie zaczyna się prawdziwa medycyna przyszłości. Szacu­je się, że ok. 80% energii życiowej przyswa­jamy z przestrzeni a jedzenie zaspokaja nasze potrzeby energetyczne tylko w 20%. Oczywiście proporcje te są różneu różnych ludzi. Podlegają też wahaniom u tego samego człowieka w zależności od jego psychoemocjonalnego stanu, rodzaju zajęć itp. Ilość i rodzaj pożywienia powinny być dostosowane głównie do psychoemocjonalnego stanu człowieka. Nadmierne i nieodpowiednie pożywienie narusza optymalne proporcje między tymi dwoma źródłami energii blokując dopływ subtelnych energii z przestrzeni. Głód zaś i niedożywienie uniemożliwiają człowiekowi optymalne funkcjonowanie w praktycznym życiu i działaniu. W tym też kontekście świadome posty i głodowanie pomagają wymiernie w duchowym rozwoju.

Energia życia i przestrzeń to w dużej mierze synonimy. Wkraczamy tutaj rów­nież w obszary będące domeną religii. Po tych zagadnieniach chyba najsprawniej po­ruszał się genialny uczeń Freuda, dr Wilhelm Reich. Był to psychiatra, który zwrócił uwagę na zależności między psychiką a ciałem. To on właśnie jest głównym pionierem tzw. psychoterapii zorientowanej na ciało mającej w naszej Formule duże znaczenie. Trze­ba jednak powiedzieć, że ostatnie la­ta swojego życia zajmował się głównie energią prze­strzeni. Od psychiatrii dochodzi do Praw Przestrzeni. Odkrywa jednocześnie niektó­re cechy energii przestrzeni, którymi są in­teligencja i miłość w sensie uniwersalnym. My poszliśmy znacznie dalej. I tak, po wie­lu latach badań, udało mi się opracować DYNAMICZNY BIOLOGICZNO-DUCHOWY MODEL CZŁOWIEKA. Przyszłość to zatem synteza na­uki i religii. Nie ma od tego odwrotu.

 

Żeby być jednak konsekwentnym muszę zapytać o trzecią grupę przyczyn naszych problemów zdrowotnych.

    Miałem nadzieję, że nie będzie tego pytania. Jest to bowiem najbardziej kon­trowersyjny temat… Najogólniej rzecz bio­rąc tę trzecią grupę przyczyn chorób stano­wi mikrobiologia krwi – mam tu na myśli oczywiście mikroflorę. Kontrowersyjność wynika chociażby już z przyjętego w akademickiej medycynie założenia o jałowości krwi. Tymczasem w żywej przyrodzie nie ma nic jałowego. Dotyczy to również krwi. Zdrowe życie to symbioza makroorganizmu z mikroorganizmami. Upraszczając można powiedzieć, że w zdrowej krwi istnieje zdrowa mikrobiologia ale istnieje. W chorym zaś organizmie właśnie zmieniona stanem „pożywki” mikrobiologiczna flora staje się niejako “wykonawczą” przyczyną choroby. Zasada jest analogiczna z podatnością na infekcje o których niedawno mówiliśmy. I jedno i drugie jest funkcją  energetycznej sytuacji chorego. Temat jest i trudny i obszerny. Mogę jedynie powie­dzieć, że wpływając na zmianę sytuacji energetycznej chorego – co jest naszym głównym celem w terapii –wpływamy auto­matycznie na patogenną mikrobiologię krwi (grzyby) przywracając ją do stanu symbiozy bądź eliminując. Spowodowanie dopiero takich kompleksowych przemian w organi­zmie chorego jest tożsame z wyleczeniem.

 

W Pana dorobku są również badania nad energią przestrzeni. Proszę nam nieco odsłonić treść swoich prac.

   Jest wręcz niemożliwe, żeby sięgając do starożytnych źródeł medycznych a tym bardziej studiując je, nie spotkać się z wąt­kiem energii życia. Ta, jak już wspomnieliśmy pochodzi z prze­strzeni. Tak mówią starożytni, tak mówią współczesne badania. Stąd trzeba było zwrócić uwagę na to zasadnicze źródło energii życia. Przestrzeń zaś to struktura, a struktura to geometria. I tak przez wiele lat prowadziłem m.in. przy pomocy ryodora­ku, tj. urządzenia do pomiaru energii w kanałach energetycznych człowieka, badania wpływu różnego typu struktur geometrycz­nych na naszą energię. M.in. na Wyspach Kanaryjskich prowadziłem badania geome­trii, którą uprawiali rdzenni mieszkańcy tych wysp zwani Guanczami. Była to wła­śnie geometria żywej przestrzeni. Przez la­ta współpracowałem z fizykiem Janem Grzędzielskim, który znacznie wyprzedzał swoją epokę. Grzędzielski przekazał mi swój warsztat matematyczno-fizyczny, któ­rego dopracował się przez wiele lat badań. Wspólnie pracowaliśmy nad geometrią przestrzeni. Przestrzeń nie jest pustką – po­siada energo-geometryczną struk­turę. Właściwości energii przestrzeni wyko­rzystuję w mojej pracy lekarskiej. Rezulta­ty naszych badań nad przestrzenią są  pomocne w zrozumieniu podwalin ludzkie­go życia. Jakość bowiem naszego życia zależy od stopnia naszego dostrojenia do Praw Czasu i Prze­strzeni. W tym właśnie kontekście kręgo­słup spełnia – wg moich badań – rolę naszej głównej “anteny odbiorczej” dla energii przestrzeni. W pewnym stopniu pełni on również rolę „anteny nadawczej”. Zatem od stopnia dostrojenia/rozstrojenia tej “anteny” zależy nasze zdrowie, sprawność adaptacji, szybkość starzenia etc. Staje się to tym bardziej oczywiste jeśli dodamy, że rolę mikroanten pozostających w stałym rezonansie z tą makroanteną pełnią spirale DNA. Moje odkrycie polega m.in. na tym, iż na podstawie całego zespołu da­nych, które uzyskujemy z badania pacjenta, można obliczyć IMAiD, czyli Indywidualną Modulację Adaptacji i Dostrojenia. Dlaczego adaptacji? Gdyż jedna z definicji mówi, że życie jest jednym wielkim procesem adaptacyj­nym, a starzenie się i choroby są ceną, jaką płacimy za adaptację. Dlatego też prawdziwe leczenie to również – o ile nie głównie – usprawnianie procesów adapta­cyjnych.

Obliczenie korekcyjnego parame­tru IMAiD pacjenta oraz określenie czasu jego działania jest punktem wyjścia naszej terapii. Następnym krokiem jest wprowadzenie IMAiD do organizmu pa­cjenta za pomocą Modulowanej Fali Świetlnej (HJ), bądź (i) Modulacji Dźwięku, bądź (i) Kodowanego (przez IMAiD) Roztworu Wodnego (lub wina) co daje w efekcie optymalne i możliwie szybkie dostrojenie organizmu na wszystkich jego poziomach (łącznie z kręgosłu­pem), jak również usprawnienie jego reak­cji adaptacyjnych. Oczywiście w stanie poważnego rozstrojenia tzn. w przypadku poważnych chorób zabiegi dostrajania należy wykonywać regularnie i przez dłuższy okres czasu. Jaki? Aż osiągniemy dostrojenie czyli pełne wyleczenie. Żeby przyśpieszyć proces dostrajania proponujemy naszym pacjentom przyjmowanie – równolegle z naszą strategiczną technologią – zabiegów uzupełniających takich jak: terapia tlenowa, masaż próżniowy kręgosłupa, kriostymulacja, psychokorekcja.

 

Proszę wyjaśnić różnicę między dostrajaniem a leczeniem?

Dostrajanie jest działaniem znacznie szerszym niż tradycyjnie pojmowane leczenie. Samo słowo dostrajanie przez swoją etymologiczną wykładnię odnosi się do trójni. A człowiek funkcjonuje na  trzech głównych poziomach: fizycznym, psychicznym i duchowym. Proces chorobowy zaczyna się zwykle na jednym z tych poziomów ale przebiega zawsze na wszystkich trzech. Ustąpienie fizycznych objawów po typowym leczeniu nie oznacza uporządkowania pozostałych poziomów. Dlatego choroba wraca i to zwykle ze spotęgowaną siłą. Potrzebne jest zatem dostrajanie czyli działanie zestrajające ze sobą te trzy poziomy. To równoczesne trójpoziomowe działanie jest podstawową cechą naszych technologii dostrajania. Ich zadaniem jest zestrajanie tych trzech poziomów przez  dostrajanie do Praw Czasu i Przestrzeni. To oznacza znacznie więcej niż typowe leczenie.

W dużym uproszczeniu oznacza to osiąganie optymalnego stanu zdrowia i adaptacji oraz spowalnianie tempa starzenia. Oznacza to również rozbudzanie i rozwój talentów oraz potencjału danego człowieka a zatem bardziej optymalne realizowanie celów swojego życia. Znaczy to również, że w procesie dostrajania mogą brać udział nie tylko chorzy lecz i zdrowi.

Każdego człowieka należy dostrajać indywi­dualnie, gdyż każdy jest unikalny i niepo­wtarzalny. W przypadku jednak epidemii możliwe i wskazane jest dostrajanie grupowe. Terapię tę wykonuje się w Centrach Medycyny Biologicznej, które znajdu­ją się w Rybnie, Warszawie i Gdyni. Nauko­wy patronat nad prawidłowym rozwojem Nowoczesnej Medycyny Biologicznej spra­wuje Międzynarodo­wy Instytut Ekologii Człowieka (MIECz). Skupia on wiele sław naukowych z całego świata.

Dziękuję za rozmowę.